Artykuły czytelników
poniedziałek, 13 lutego 2012 22:12
Finał GPPPW czyli było blisko, ale…
Ale, ponieważ zdążyłem się przespać, i złość z porażki - choć trzecie miejsce taką kompletną porażką nie jest - już mi przeszła, zmieniłem koncepcję tego tekstu. Przyznam, że początkowo zamierzałem, jak zwykle, opisać nasze jajka. Szczególnie po sobotnich eliminacjach, które szły jak po grudzie, i w których na przeciągu 46 rozdań, zdążyliśmy wziąć 5 okrąglutkich zapisów 0,00%. Oczywiście wszystkie te jajka wypracowaliśmy w pocie czoła, a przeciwnikom wystarczyło nie przeszkadzać. Zatem, tym razem, nie będzie o jajkach, ale o zagraniach, które w mojej, subiektywnej siłą rzeczy, ocenie, były dobre. A jeśli nawet nie dobre, to przynajmniej celne.
To pierwsza relacja Reginalda na naszej stronie, ale po przeczytaniu mamy nadzieję, że nie ostatnia (MP)



